Sepalcure - Sepalcure - Sepalcure

02 List 2011 11:17

artysta: Sepalcure
wytwórnia: Hotflush
gatunek: Garage, House
kraj: Wielka Brytania
ocena: 4/5
data wydania: 21 list 2011

Autor: Mondal

Ocena muno: 4/5

Utwory

1. Me
2. Pencil Pimp
3. The One
4. See Me Feel Me
5. Eternally Yrs
6. Yuh Nuh See
7. Breezin
8. Hold On
9. Carrot Man
10. Outside 

Praveen Sharma i Travis Stewart tworzą obecnie jeden z ciekawszych duetów w światku eksperymentalnej muzyki basowej. Dynamiczny duet z Brooklynu rozlewa swoją kreatywność na trzy różne projekty. Braille solo preferuje dźwięki o ciepłej barwie, z reguły oscylujące wokół house i UK funky (vide ostatni „A Meaning” EP). Z kolei Machinedrum wydał latem juke'owy album „Room(s)”, który srogo podzielił krytykę – ku radości samego artysty. Producentów łączy wieloletnia przyjaźń, której owocem jest właśnie Sepalcure, traktowany przez obu jako ważny projekt poboczny. Ostatnio Travis przeniósł (jak wielu) swoją działalność muzyczną z Nowego Jorku do Berlina. Nowy album powstał w dwa tygodnie - tuż przed jego wyjazdem do Europy. Co wynikło z tej błyskawicznej współpracy?

Debiutancki krążek „Sepalcure” reprezentuje zarówno kameralny groove i melodyjność kompozycji Braille'a, jak i schematy rytmiczne rodem z juke house, które Machinedrum tak sobie upodobał. Pierwsze płody duetu były naprawdę udane, więc siłą rzeczy rozbudziły mój apetyt na debiut pełną gębą w postaci płyty długogrającej. Pierwszy odsłuch płyty wcale nie daje poczucia satysfakcji. Dopiero kiedy poświęcimy temu krążkowi trochę czasu i refleksji, docenimy niewątpliwą wartość nowych kompozycji Sepalcure.

Kawałek „Pencil Pimp” wciąga najbardziej. Nie dziwi więc fakt, że utwór został wybrany na singiel promujący to wydawnictwo. W piosence warto zwrócić uwagę na pewien kapitalny element. Najpierw syntezatorowe akordy suną nieśpiesznie do kulminacji, zyskując w tym czasie na intensywności. Każą nam czekać posłusznie na ciąg dalszy utworu, którym się okazuje ożywcza fala tęgiego basu. Myk ten przywodzi na myśl tegoroczny sztos „Battle For Middle You”, w którym Julio Bashmore zastosował podobne rozwiązanie.

Dalej, uwagę przykuwa majestatyczny „Carrot Man”. Męski głos przypomina trochę chorał gregoriański, prowokując tym samym nastrój mistycznej wzniosłości. Kawałki tego rodzaju przypominają, że album Sepalcure nadaje się bardziej do salonu niż na parkiet.

Dość oczywistą słabością nowego krążka Sepalcure jest jego letni temperament i brak elementu zaskoczenia, który doskwiera coraz bardziej z kolejnym utworem. Kiedy usłyszymy wstepne frazy pierwszego utworu „Me”, czujemy od razu, że to znajomy już duet z Hotflush Recordings. Jednak po chwili to poczucie bezpieczeństwa ustępuje miejsca poczuciu znużenia i lekkiej irytacji. Brakuje nam odrobiny szaleństwa, jakiejś niespodzianki. Na obronę tej dwójki garażowych romantyków trzeba przyznać, że nowy krążek jest relaksujący i służy idealnie jako dobre tło muzyczne.

Debiutancki krążek Sepalcure jest dobrą próbką charakterystycznego stylu Sepalcure, Mamy tu wielopłaszczyznowość brzmień, kalejdoskop sampli i rozmyty wokal. Mimo tego, chyba wolę tych artystów, kiedy pracują osobno. Ta płyta nie manifestuje ich prawdziwej wyrazistości. „Sepalcure” jest mocno okrojonym świadectwem talentu obu artystów.

Tekst: Mateusz Mondalski






Komentarze

antyseba antyseba #1 Śr 11 lip 2012 03:01:52

Nie zgadzam się z tą recenzją. Cała płyta jest totalnie fantastyczna. Słucha się jej z "otwartymi ustami" i ogromnym uśmiechem na twarzy. Idealna zarówno na parkiet, jak i na "salon". Jedynym słabym utworem jest "Carrot Man", lecz można to odpuścić biorąc pod uwagę całokształt płytki. 5/5

Chcesz dodać komentarz? Zaloguj się lub zarejestruj jeśli nie posiadasz jeszcze własnego konta.

Najnowsze recenzje

Najwyżej oceniane

Korzystanie z witryny muno.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies, z których niektóre mogą być już zapisane w folderze przeglądarki. Więcej informacji można znaleźć w Polityce cookies.