Kiasmos w festiwalowych odsłonach - WYWIAD

wywiad
13 Czerw 2017 09:05

Tagi: kiasmos intro festival

 
Kiasmos w festiwalowych odsłonach - WYWIAD

Latem duet Kiasmos wystąpi na dwóch polskich festiwalach - masowym Open'erze i nieco bardziej kameralnym Intro w Raciborzu. W jaki sposób artyści przygotowują się na nie?

Duetu Kiasmos nie trzeba w Polsce nikomu przedstawiać. Artyści są u nas częstymi gośćmi, ale za każdym razem mocno wyczekiwanymi. Tego lata Islandczycy wystąpią na dwóch "naszych" festiwalach - najpierw w Gdyni na Open'erze, nieco później na Intro w Raciborzu.

Czego możemy spodziewać się po nich tym razem?


28.06-01.07.2017 | OPEN'ER FESTIVAL | GDYNIA

-

22.07.2017 | INTRO FESTIVAL | ZAMEK PIASTOWSKI | RACIBÓRZ

 

KIASMOS - WYWIAD


Występujecie tego lata razem jako Kiasmos na dwóch festiwalach w Polsce: Open'erze i Intro Festival. Na jednym gracie live act, na drugim DJ set. Czym będą się różniły w warstwie muzycznej?

Nasz DJ set jest występem, w którym łączymy oryginalne kawałki Kiasmos z fragmentami utworów innych twórców. Głównie tych, którzy stanowią dla nas muzyczne inspiracje. Wkładamy mnóstwo pracy w to, by doprowadzić listę, która powstanie po tym połączeniu do perfekcji. Poszukujemy utworów, które rozbudowują klimat i poszerzają niepowtarzalną atmosferę "Kiasmos style". Live set z kolei składa się wyłącznie z naszych oryginalnych kawałków. Proces tworzenia live setu jest odmienny od tego, gdy spotykamy się w studio przy tworzeniu nowego materiału. Żeby przygotować występ na żywo, przygotowujemy odpowiednią set-listę, a następnie bardzo uważnie szukamy kolejnych luk w utworach, miejsc, które dają nam przestrzeń do improwizacji. Jednak w obu przypadkach chcemy, żeby to był wyjątkowy występ.

To różne oblicza. To też dwie różne imprezy - największa masowa scena w Polsce i zamknięty Średniowieczny Zamek. Jak feedback fanów potrafi wpłynąć na Wasz sposób gry?

To jest zawsze niesamowite grać dla zaangażowanej w naszą twórczość publiczności. Daje nam dużego kopa i pozytywne emocje na scenie, ale jak duża jest widownia? To nie ma dla nas żadnego znaczenia. Liczy się atmosfera i energia.

Kiedyś nagrywaliście w pokoju Ólafura, dziś staliście się popularni. Zmienia się wasz muzyczny status. Czy wracając z europejskich festiwali do Islandii, czujecie zmianę? Nagrywacie już tylko w studio nagrań z najdroższymi konsoletami i najstarszymi analogami?

Kiedy wracamy z trasy, jesteśmy bardzo wyczerpani. Zawsze potrzebujemy kilku dni, by naładować baterie. Inna sprawa, że wracamy do naszego kochanego, starego miasta Reykjavik - naszego domu. Rzeczywiście życie bardzo zmieniło się od momentu, kiedy zaczęliśmy przygodę jako Kiasmos. Przez te lata zgromadziliśmy sporo profesjonalnego sprzętu i mamy dobrą przestrzeń do tworzenia muzyki, ale sam proces twórczy jest niezmienny od lat.

Podczas produkcji, który z Was jest bardziej "analog", a który "cyfra"?

Ten proces nie jest tak podzielony, ale rzeczywiście mamy tendencję do używania wyłącznie analogowych syntezatorów. Cyfrowe procesy są świetne w realizacji tylko niektórych, wybranych pomysłów.

A który utwór Kiasmos jest najbliższy Waszemu sercu?

To utwór "Lit" otwierający nasz debiutancki album. Prosty utwór... Można powiedzieć, że w jakimś sensie napisał się sam, naturalnie, ale planowaliśmy go jeszcze rozwinąć. Ostatecznie trafił na album niezmieniony. Jest nam najbliższy.

Dzięki i do zobaczenia w Polsce.

Już nie możemy się doczekać!


Zobacz również

Ostatnie newsy

pokaż więcej

Hot newsy

z ostatnich 30 dni

Korzystanie z witryny muno.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies, z których niektóre mogą być już zapisane w folderze przeglądarki. Więcej informacji można znaleźć w Polityce cookies.