'Gdzieś na łące na północy kraju znaleźliśmy utopie' - Summer Contrast RELACJA

relacja
28 Sier 2018 11:20

Tagi: summer contrast

 
'Gdzieś na łące na północy kraju znaleźliśmy utopie' - Summer Contrast RELACJA

Na początku sierpnia odwiedziliśmy jeden z najciekawszych letnich festiwali w Polsce - Summer Contrast. Sprawdź jak bardzo różni się od całej reszty imprez w naszym kraju.

Coroczne rankingi większych/mniejszych festiwali w Europie, gdzie na wysokich lokatach można dojrzeć któryś z naszych krajowych produktów już nikogo nie dziwi. Festiwalowa Polska jest bardzo mocna od kilku lat – produkcja stoi na światowym poziomie zaś największe gwiazdy na scenie same zaczynają pytać o granie w naszym kraju. Na myśli mam tutaj jednak imprezy typowo muzyczne, gdzie nazwisko odgrywa kluczową rolę i jest decydującym magnesem przyciągającym większą publikę. W tym temacie rządzimy – Tauron Nowa Muzyka, Open’er, OFF – tegoroczni headlinerzy to przecież absolutny top światowy. Od jakiegoś czasu “masówka” zaczęła jednak schodzić u mnie na drugi plan – to kameralne, małowymiarowe inicjatywy, stawiające bardziej na wyobraźnie niż kosztowną technologię zaczęły podbijać moje serce. I tak właśnie stało się z Summer Contrast, który okazał się najlepszym tegorocznym “strzałem” obecnego sezonu.



Gdzieś na łące, w małej wsi na północy kraju znaleźliśmy utopie w postaci Summer Contrast. Niewielkiego skupiska pięknych, otwartych ludzi, którzy celebrowali naturę, muzykę i towarzystwo drugiego człowieka. Przekroczenie bram i już na początku to wspaniałe uczucie, że tutaj nie trzeba się spieszyć – czas podczas tych 5 dni leciał dużo wolniej. Zbawienny był brak gonitwy za swoim ulubionym dj’em czy okres spędzony na przemieszczanie się ze scen. Wszystko było perfekcyjnie skonsolidowane, tak, aby wykorzystać dary jakie dawał Summer Contrast w możliwie najlepszy sposób. A było tego naprawdę sporo, jak na rozmiar wydarzenia.



Mam wrażenie, że pierwsze skrzypce odgrywało tutaj otoczenie - sielankowa polana, z porozstawianymi wolno słupami siana, z niewielkim zalesieniem ale wystarczającym aby zrobić w środku magię. Natura podczas tych dni dawała dużo więcej, niż mogli to założyć organizatorzy - wieczorami fioletowe, kłębiaste chmury and całą osadą wyglądające jak po jakimś wybuchu natomiast w nocy miliony gwiazd na czystym niebie. Bajka.



Nic nie umniejszam wielkim eventom, które na miejscu wydarzenia powstają w 5 dni - jednak chylę czoła osobom, które potrafią spędzić 2 miesiące na produkcji małego festiwalu, konstruując tak naprawdę wszystko od zera. Pomimo niewielkiego kalibru Summer Contrast, na każdym kroku dało odczuć się wielka pracę i pasję ludzi go tworzących. Kiedy jesteś tego wszystkiego świadom, naprawdę zaczynasz czuć , że uczestniczysz w czymś wyjątkowym - i takie poczucie mieli wszyscy, którzy się tam pojawili.

Na miejscu nie brakowało niczego – bar otwarty 24/h, różne opcje gastro, budka z kawą, basen, strefa chilloutu, zajęcia z jogi, masaże. Dopilnowano aby beztrosko oddać się festiwalowi i czerpać z niego garściami. Na terenie festiwalu po jakimś czasie przestał dziwić widok bawiących się dzieci oraz wolno spuszczonych zwierząt - od psów przez świnki do koni włącznie. Wszystko to dawało poczucie totalnej jedności, ze wszystkim co napotkałeś na swojej drodze - i to jest największa siła tego festiwalu.


Sceny muzyczne prezentowały się bosko – z pomysłem, rozmachem ale przede wszystkim potężnym nagłośnieniem. Jestem przewrażliwiony na tym punkcie i z czystym sumieniem muszę napisać, że był to najlepiej nagłośniony festiwal na jakim byłem tego lata. Dokonać tego, ze stosunkowo niewielkim budżetem - chapeau bas! W tym momencie należy jednak wspomnieć o jedynym minusie jaki pojawił się na festiwalu - soundsystemy ze sceny Dzikuska, gdzie dominowała muzyka psytrance skierowane zostały w stronę campingu. Rozumiem idee festiwalu i tytułowe otwarcie na kontrasty - jednak tempo i powtarzalność jaką niesie ze sobą ta muzyka nie dla wszystkich jest do przetrawienia. Cały czas tłukło, ale to tak tłukło, całe noce, całe dnie

Muzyka, która serwowana była na wspomnianej Dzikusce nie należy do sfery moich zainteresowań, dlatego ocenę jej wartości muzycznej zostawiam innym. Muszę jednak zaznaczyć, że mix osób słuchających muzykę trance a fanami lżejszej, okołohousowej elektroniki to doskonałe połączenie. Doświadczyłem tego kilkukrotnie na festiwalu Las, teraz na Summer Contrast - niby dwa różne obozy, ale przyświecające wartości w obu gatunkach muzycznych bardzo podobne. Wspaniale to się komponuje, a widok tańczących ludzi na “nie swoich”” scenach był niezwykle budujący.


Skompletowany skład na głównej scenie - Summer Contrast - to precyzyjnie wyselekcjonowana grupa artystów, którzy są gwarancją jakości. W głównej mierze to osoby bardzo dobrze znane na naszym podwórku -Wruhme, Tresher czy Baumel to przecież dj’e, którzy nie raz odwiedzili Polskę. Zwycięskiego składu się nie zmienia, mi jednak brakowało nieco świeżości na tym polu. Najlepszym setem na tej scenie jaki słyszałem to zdecydowanie Madmotormiquel – prosto z Garbicz do Rogalina przywiózł swoją niebanalną selekcję – warto przyjrzeć mu się bliżej. Niedzielna, nocna  odsłona podobno należała do najlepszych - kiedy wracałem pociągiem do domu, swoimi live-actami czarowali NU oraz Carbon Based Lifeforms - szczególnie tych drugich panów odżałować nie mogę.

OAK Stage to z kolei logistyczny Mount Everest - widzieliście kiedyś 2 sceny w jednym miejscu? Kiedy na głównej scenie kończyła się muzyką, niemal od razu startował OAK – położony kilkadziesiąt metrów dalej, zaraz przy barze. Kiedy nachodził wieczór i milknął OAK - odpalał się Main. Genialne. Sama scena z racji swojego położenia miała bardzo kameralny wydźwięk, lecz to tutaj mam wrażenie było epicentrum całego festiwalu. Dla jednych wymarzona afterowania, dla drugich doskonałe miejsce na before przed głównymi gwiazdami. Jeszcze bardziej intymnego klimatu dodawał fakt, iż grający dj’e to local heroes w swoich miastach – mogliśmy usłyszeć rezydentów najlepszych miejsc w tym kraju. Czwartkowa odsłona to głównie wybitny set od CruzOe, wulkan energii od Gawsa i techniczny popis Poznańskiej sceny – Thomas Palec i Tralien wiedzą, jak podpalić publikę techno setem. Niedzielny, słoneczny poranek należał do Kacpy I Raeva, którzy za każdym razem fundują wielowarstwową selekcję w klimacie house/etno/deep/disco. Prawdziwą bombą był natomiast popis Keczupa zaraz po chłopakach - zamiast się rozpisywać, polecam każdemu włączyć tego seta - jak dla mnie to najlepsza wizytówka całego festiwalu.


Summer Contrast pobudza wszystkie zmysły: słuch niesamowitymi dźwiękami artystów z różnych bajek, wzrok ciekawymi ludźmi i niespotykaną scenografią oraz węch nieprawdopodobnym umiejscowieniem w samym środku natury. Wszyscy są tam, by dawać - czuje się wielki impuls kreatywności. Doświadczenie to słowo klucz - dlatego nie rozpisując się dalej - warto to przeżyć.

Tekst: Paweł Chałupa
Foto: Damian Szatan (Abyss)

Zobacz również

Korzystanie z witryny muno.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies, z których niektóre mogą być już zapisane w folderze przeglądarki. Więcej informacji można znaleźć w Polityce cookies.